DZIECKO MAMA

Dwie kreski.

Od nich tak naprawdę wszystko się zaczyna… Jeden test, jedna chwila i …. mamy to.

To chwila w życiu, kiedy my kobiety wewnętrznie mamy chyba najwięcej myśli na minutę, co ja piszę… na sekundę!
Przeżyłam to dwa razy i chciałabym przeżyć jeszcze kiedyś.
Moja chwila była wyjątkowo szczęśliwa, była szóstką w totka, była spełnieniem marzeń! Zarówno ta pierwsza jak i ta druga. Jadnak nie zawsze tak się dzieje, nie zawsze te dwie kreski na teście oznaczają radość i szczęście.
Powód?
Tym pierwszym jest gwałt. Kolejne to zagrożenie życia dziecka lub matki. Sytuacje, na które my osobiście nie mamy wpływu. Mamy jednak wpływ na to co może wydarzyć się dalej…
Kiedy pojawiła się akcja tzw. czarny protest byłam za. Mówiłam głośno, że każda kobieta powinna mieć prawo zdecydować, co zrobić w tak cholernie trudniej sytuacji. Nadal tak uważam! Uważam tak i zdania nie zmienię.
Wczoraj jednak zobaczyłam coś, co dalekie jest od mojego punktu widzenia. Pod czym nigdy się nie podpisze. Coś o czym musiałam na gorąco napisać tutaj, bo wzbudziło we mnie dreszcze i ból brzucha.
Jeśli okładka polskiego „Vogue” Was zniesmaczyła, to co powiecie na tą?
„Abrocja jest ok” – okładka „Wysokich Obcasów” (źródło/zdjęcie „Wysokie Obcasy”/TVP Info)
To jest coś na co ja, jako kobieta, matka się nie zgodzę.
Nie zgodzę się na uśmiechnięte trzy kobiety, promujące hasło „aborcja jest ok”
Cholera, serio?
Naprawdę możemy stanąć uśmiechnięte przed obiektywem w koszulce z idiotycznym napisem i jest ok?
Możemy tak po prostu uprawiać sex bez konsekwencji, po czym, gdy na teście pojawią się dwie kreski lub gdy na monitorze zobaczymy bijące serduszko, udać się do lekarza, wykupić tabletkę, zażyć ją i … wydalić „to” z siebie, tak po prostu?!
W artykule znajdziemy tekst:
„…W zasadzie odbyło się to bezboleśnie. Tylko mocno leciała krew. W pewnym momencie poczułam, że chyba już jest po wszystkim, wypadł ze mnie półcentymetrowy skrzep. Wznieśliśmy toast”
Toast? Wznieść toast możemy za zdany egzamin, za nową pracę, ale na pewno NIE za aborcję. Litości.
Nie tego chciałam! Nie z tym się zgadzam! Nie tego chcę!
Piszę ten wpis jako kobieta i jako matka jednocześnie. Matka dwójki zdrowych dzieci. Wiedząca doskonale ile kosztuje bycie mamą. Ile sił i emocji, wyrzeczeń i pracy. Ile jest łez szczęścia, a ile łez z bezsilności i smutku.
Dlatego na sytuacje wyjątkowe mówię tak – miejmy prawo wyboru.
Bezmyślności – zdecydowanie nie.
Szerzeniu tekstu „ Aborcja jest ok” również.
Śmierć (tak, dobrze czytasz ŚMIERĆ) nigdy nie będzie ok. Chcę jednak by kobiety w tych skrajnych przypadkach mogły zadecydować same o swoim i dziecka dalszym losie. Cholernie ciężkim losie! Bo aborcja nawet jeśli będzie dla kobiety początkowo łagodna do przejścia, zawsze odciśnie swoje piętno na psychice. Zawsze „ten” moment naszego życia będzie zapałał lampkę w głowie z pytaniem „a co by było gdyby….”?
Okłada gazety „Wysokie Obcasy” daleka jest od tego co myśle, wręcz przeciwnie. Daje ona zielone światło i mam wrażenie zachęca nas kobiety do tego, by te dwie kreski nigdy nie ujrzały świata. Nigdy nie spojrzały swymi oczami, pełnymi miłości i oddania do swojej matki.
By kobiety, a w szczególności te, które miały tzw. „wpadkę” mające tych milion myśli, miały dodatkowo jeszcze tą jedną – a może tak po prostu wezmę jedną, małą tableteczkę i problem zniknie…?
Jeśli dziś o kreskach mowa, podsumuje tą dzisiejszą wypowiedź, tym o czym wczoraj pisałam z jedną z Was.
Moje życie 4 lata temu wywróciło się do góry nogami. Z młodej dziewczyny, żony, stałam się kobietą. Zupełnie inaczej postrzegającą świat i swoje przyszłe życie. Pamiętam jak dziś ten poranek i te dwie pierwsze najcudowniejsze kreski. Podobnie pamiętam te drugie, równie szczęśliwe!
Jeszcze dokładniej pamietam dni narodzin moich synków. Ich kreski pozostały już na zawsze. Tak piękne i wyjątkowe. Choć kiedyś myślałam, że świat się kończy, gdy kobiecie po porodzie zostaną na brzuchu jakieś ślady. Dziś wiem, że te dwie pierwsze kreski i dwie następne, a obecnie kilka kresek na moim brzuchu to najpiękniejsze i najcudowniejsze kreski na świecie.
A decyzja u innych kobiet o ich byciu lub niebyciu powinna być świadoma i możliwa tylko w skrajnych, trudnych przypadkach.
Słowo na Niedzielę.

You Might Also Like

No Comments

Leave a Reply